Dzień 17

„ZAGINIONA – DZIEŃ PO DNIU…”

Po śniadaniu, poprosiłam przewodnika o telefon, skontaktowałam się z Józkiem, niestety nie miał jeszcze żadnych nowych informacji. Potwierdziłam, że po śniadaniu ok. 2 godziny pojeździmy po stolicy Izraela, przewodnik opowie o najważniejszych miejscach, potem będziemy mieli jeszcze dwie godziny na spacer i zakupy w centrum miasta.

Wreszcie wyruszymy w kierunku Morza Martwego, gdzie również będzie nocleg, a według programu także kąpiel. W tym morzu, woda jest tak słona i ma taką wyporność, że nawet osoby które nie potrafią pływać się nie utopią. Ponoć nawet całkowite zanurzenie jest ciężkie do zrealizowania. Jadąc autokarem, właściwie żadne informacje od przewodniczki do mnie nie docierały.

Przez dwie godziny, mój wzrok był skierowany w jakiś ruchomy, ale ciągle jeden punkt. Dopiero po zatrzymaniu, Pani która siedział obok mnie powiedziała, że już wszyscy wysiedli, autokar pojedzie na parking, pojazd ma być pusty, wszyscy musimy go opuścić i zabrać rzeczy osobiste.

Nie miałam ochoty na zwiedzanie, poszłam do najbliższej restauracji w której był internet, zamówiłam kawę i zadzwoniłam do męża przez skypa. Bardzo się ucieszył, był na polu w traktorze, ale cały czas miał włączony internet i czekał na informacje ode mnie.

Wreszcie mogliśmy się zobaczyć i porozmawiać twarzą w twarz, ta technika jest wspaniała, możliwości kontaktowania się ludzi z różnych miejsc na całym świecie to chyba największe osiągnięcie cywilizacyjne ostatnich lat. Oczywiście wcześniej też były takie możliwości, jednak teraz właściwie każda osoba posiadająca dostęp do internetu może z tego skorzystać. Już nie trzeba być bogaczem, te możliwości są praktycznie dla każdego człowieka.

W głosie Kazika wyczułam zawód, chyba myślał – podobnie jak ja -, że pierwszego dnia będę miała dobre wieści o Hani i będzie tylko kwestią czasu wspólny powrót do Polski. Mimo wszystko dobrze tak sobie porozmawiać, zobaczyć najbliższą osobę tak mocno mnie wspierającą i dodająca sił na kolejne dni.

Przecież to już tyle czasu,a dalej niczego nie ustaliliśmy. Na szczęście widziano ją już po zaginięciu więc na odnalezienie naszej córki ciągle jest duża szansa i wielka nadzieja, nawet matczyna pewność! Kazik poprosił mnie żebym załatwiła z Józkiem publikację zdjęcia Hani na portalach społecznościowych w Izraelu, w ich języku, może tak coś się uda.

Możemy podać kontakt do przewodnika lub do Józka. Oczywiście, za chwilę napiszę do niego taką prośbę na FB i prześlę zdjęcia Hani, mam nadzieję, że się zgodzi i to załatwi. Umówiliśmy się na kontakt wieczorem, a teraz muszę szybko napisać do Józka, za chwilę wyjeżdżamy i nie będę miała z nim kontaktu.

Dojechaliśmy na Morze Martwe, zatrzymaliśmy się w takim średnim hotelu nad wyschniętym morzem, do wody było ok. kilometra. Przewodnik opowiedział nam o tych bardzo ciekawych zjawiskach wysychania Morza Martwego. Kiedyś ten hotel stał nad samym brzegiem morza, przyjeżdżało tu mnóstwo gości na kuracje solankowe, masaże i wypoczynek.

Teraz właściciele zastanawiają się nad zamknięciem interesu i przeniesieniem w inne miejsce. Jednak brak środków ich skutecznie zniechęca, przez to żyją tu z dnia na dzień i czekają już wyłącznie na wycieczki objazdowe zostające, tak jak nasza grupa tylko na jeden nocleg ze śniadaniem.

O internecie oczywiście można zapomnieć, nie potrzebne dodatkowe obciążenie dla hotelu, właściciele wychodzą z założenia, że nie będzie to i tak stanowiło jakiegoś niezbędnego warunku przyjazdu i pobytu. Wystarczy nocleg i śniadanie, przed południem i tak wszyscy wyjeżdżają. Musiałam znowu skorzystać z telefonu przewodnika. Józek, poprosił jeszcze o jeden dzień.

Dalej niczego nie potwierdził, pomysł ze zdjęciami na FB też odwołał. Powiedział, że do ustalenia jakiejś potwierdzonej informacji przez jego źródło nie powinniśmy nagłaśniać sprawy. Jeżeli jutro nic się nie wyjaśni, wszystko załatwi, wstawi zdjęcie na portalach i poprosi znajomego z policji kryminalnej o pomoc oraz wsparcie.

Ok. poczekajmy zatem do jutra.

cdn…