Dzień 12

„ZAGINIONA – DZIEŃ PO DNIU…”

Rano po szybkim śniadaniu, staraliśmy się coś zaplanować, obrać jakiś kierunek dalszego działania, jednak wszystkie pomysły spełzały na niczym. Ciężko coś zrobić nie mając żadnych wskazówek. Przecież jak dotąd wszystkie tropy padały, łącznie z tym wylotem Hani do Dubaju. Prawdę mówiąc Dubaj nam tylko bardziej namieszał, bo teraz właściwie juz niczego nie wiemy. Skoro wsiadła do samolotu to gdzie jest, jak ja odnaleźć nie wiedząc gdzie szukać? Jedyna nadzieja w naszych państwowych służbach, oni maja odpowiednie narzędzia, wszędzie ludzi i kontakty, a my co…?

Jak wstępnie planowaliśmy, Kazik wróci do domu na kilka dni i spróbuje wszystko poukładać, może mu się uda znaleźć kogoś odpowiedniego na gospodarkę. Umówiliśmy się, że jak coś się wydarzy to szybko wróci i mnie wesprze w każdej sprawie. Ja wybieram się do Człuchowa, może i tym razem jasnowidz podsunie nam jakiś trop. Zabiorę inne rzeczy Hani, może jeszcze bardziej osobisty jak prosił i uda się określić miejsce pobytu Hani, jak nie to chociaż potwierdzi czy wsiadła do samolotu?

Trafiłam na wielkie korki, ponad 2,5 godziny jazdy, jestem wykończona, wykończona ale i pełna nadziei. Hania może teraz jest sama, bez pomocy, bez wsparcia, cierpi fizycznie, a pewnie jeszcze bardziej psychicznie. Ona potrzebuje naszej pomocy i do ostatecznego rozstrzygnięcia tej sprawy taką pomoc będzie od nas otrzymywała. Jeżeli będzie potrzeba przeszukam cała Polskę, Europę czy każde inne miejsce na ziemi! Nigdy się nie poddam, to nasza jedyna córka i sens całego życia, bez niej to wszystko nie ma sensu! Czym są pieniądze, dobra materialne, władza, posiadanie? Gdy nie ma miłości, gdy nie ma bliskiej osoby, gdy nie ma z kim tego wszystkiego kosztować, przeżywać to przecież nie ma sensu…My zawsze ciężko pracowaliśmy, chcieliśmy żeby nasze dziecko miało wszystko to czego my w naszych biednych rodzinnych domach nie mieliśmy. Było dużo miłości, ale i ciężkiej pracy na roli już od dziecka, takie były czasy, dzieci pracowały kosztem nauki, zabawy. Teraz jest o wiele lepiej, jedno tylko się nie zmieniło – jak się posiada dużo gospodarstwo zawsze jest robota, zawsze coś trzeba naprawić, codziennie dbać o zwierzęta, nie można wyjechać na urlop. Kazik robił wszystko żeby przynajmniej raz w roku wyjechać całą rodzinką na jakiś zagraniczny tydzień, chciał pokazać Hani inny świat, inne kultury, chciał żeby była bardziej otwarta na ludzi. I tak było, wszczepił jej zamiłowanie do podróży, miała bardzo dużo kontaktów w różnych miejscach świata, a teraz to wszystko stało się niestety mało ważne i jednak nieskuteczne. Koleżanki i koledzy Hani ze studiów, wysłali wiadomości o jej zaginięciu do wszystkich możliwych znajomych na portalach społecznościowych i też nic…

Jasnowidz przyjmuje mnie bardzo sympatycznie, natychmiast prosi o rzeczy które przywiozłam i przystępuje do działania. Trwa to jeszcze dłużej niż poprzednio, prosi żebym wyszła do ogrodu i tam w spokoju wypiła kawę, a on dzięki temu jeszcze bardziej będzie mógł się skoncentrować na wizji. Po długim oczekiwaniu, wreszcie prosi mnie do środka i opowiada o jego spostrzeżeniach : ” Pani Małgosiu, nie jestem Bogiem, więc nie jestem nie omylny, ale według moich wizji mam 100% pewność, że Pani córka wsiadła do tego samolotu i go nie opuściła. Więcej, mam pewność lotu córki i jakiegoś incydentu na pokładzie z jej udziałem. Tutaj jednak pewności 100% już nie mam czy incydent dotyczył jej bezpośrednio, czy ona tylko była w pobliżu. Bardzo proszę poprosić o kontakt z personelem tego lotu i może dzięki temu uda się coś więcej wyjaśnić, przecież nasze służby mają takie możliwości, dziwię się już dawno sami powinni to sprawdzić”. ” Bardzo Panu jeszcze raz dziękuję, oczywiście jeżeli jeszcze coś uda się dodatkowo wskazać będę wdzięczna za informację”.

Wracam do Gdańska, gość ma rację przecież personel można było już dawno sprawdzić, oni na to nie wpadli albo jeszcze nie dotarli do tej załogi. Piloci i stewardesy ciągle latają po całym świecie, więc trudno ich wezwać na spotkanie/przesłuchanie czy gdzieś umówić.

Wieczorem przy kolacji z Panią Wiktorią opowiedziałam zaległości z tych ostatnich bardzo pędzących dni. Gospodyni działa na mnie jak lek uspokajający, jest bardzo modra życiowo i rzeczowo doradza. Robi to oczywiście kompletnie bezinteresownie. Przed chwila oznajmiła mi, że dostałam rabat na cały pobyt. Zapłacę tylko połowę umówionej kwoty w tym będzie również jedzenie gratis. Na moje słowa, że tak nie można, przecież ma swoje potrzeby i wydatki, mnie stać na taka zapłatę, a płace i tak minimum – przerwała mi i powiedziała : ” Kochana Gosiu, bardzo chce Wam pomóc, nie mogę inaczej ale tak właśnie mogę i nikt mi tego nie zabroni – koniec rozmowy, nie wracajmy do tego – Pani ma się skupić tylko na córce, jak Hanie się odnajdzie i wszystko się skończy zaprosi mnie Pani do siebie na wieś”! Podziękowałam, przytuliłyśmy się jak matka z matką i poszłam spać.

Nagle zadzwonił telefon…zdrętwiałam ze strachu, teraz telefon? musiało coś się stać… to jakiś obcy numer, muszę przezwyciężyć tak ogromny strach, niepokój i odebrać nie mam wyjścia…To telefon ze służb wywiadowczych, przedstawił się jakiś oficer wysokiej rangi tyle, że ja nic nie zrozumiałam, ciągle byłam przerażona i przygotowana na najgorsze. „Witam Panią, udało nam się sprawdzić na sto procenta co się stało na pokładzie samolotu, rozmawialiśmy z załogą. Podczas lotu doszło do zatrzymania oddechu jednego z pasażerów. Wśród pasażerów nie było lekarza, ale jak się okazało była młoda dziewczyna która potrafiła pomóc, miała ukończone kursy pierwszej pomocy. Pokazaliśmy zdjęcia Pani córki i okazało się, że to ona. Samolot awaryjnie wylądował w Izraelu na lotnisku w Eljacie, czyli blisko granicy trzech państwa : Jordania, Egipt, Izrael. Tam właśnie zostawiono pasażera, wysiadł sam jednak jak również potwierdziliśmy Pani córka nie doleciała do Dubaja. Przypuszczamy, że również mogła tam wysiąść, jednak nie wiemy jak to się stało. Czy to był przypadek w tym całym zamieszaniu, czy celowe działanie, może jakaś inna przyczyna. Wszystko się komplikuje, a jednocześnie zamyka w jakąś jeszcze bliżej nieokreśloną całość. Przecież Pani córka wyleciała z Polski jako obywatelka Izraela z fałszywym nazwiskiem i paszportem. Na dzień dzisiejszy to wszystko, jutro jak tylko się dowiemy czegoś więcej damy znać. Dobranoc.” – ” Bardzo dziękuję za informacje i proszę do mnie dzwonić o każdej porze dnia i nocy jak tylko uda się cis jeszcze ustalić!”. Czyli żyje, to najważniejsze, doleciała do Eljatu, jutro sprawdzę jak tam można się dostać, jeszcze opowiem wszystko Kazikowi i rano do działania!